Kreator postaci: Dziewczyna z portretu

Zagrań: 30604
Oceń:

Komentarze

Odśwież
Avatar BangtanBoys

Edytowano - 9 grudnia 2018, 17:59

Naznaczył twarz ostrzem żyletki. Uśmiechnął się na widok powoli sączącej się krwi z delikatnych ran. Spojrzał w jej oczy. Tak bardzo wycieńczone, jednak z malutkim przebłyskiem nadziei.
Westchnął, chcąc pozbawić kobietę jedynej mentalnej rzeczy jaka jej została, bo jak to mówią ''Nadzieja matką głupich''
Sięgnął ręką po paczkę igieł. Przejechał ostatni raz po nieskazitelnej cerze, wiedząc, że za chwilę zrobi z niej prawdziwe horrendum, ale właśnie to - drastyczne poglądy, napalały go do działania.
Zjeżył jej ciało kolcami igieł powbijanych gdzie tylko się dało. Cierpiące ciało kobiety leżało w pozycji embrionalnej.
Słyszał jęki kobiety, widział jak co jakiś czas wygina swoje ciało w łuk. Uwielbiał na to patrzeć. Była jak zniszczone dzieło, tym razem jednak przez własnego autora.
Wiedział. Wiedział, że kobieta go kochała, więc wiedząc, że osoba darzy go uczuciem, polał ją benzyną i podpalił, chciał w niej wzbudzić żar namiętności - jednak to nie było to. Zwęglone ciało, oddychało jeszcze przez kilka minut. W pewnym momencie wyciągnął scyzoryk. Zadźgał ją, wbijając nóż gdzie tylko się dało. Dźgał ją, aż do momentu, gdy martwy wzrok kobiety nie spoczął właśnie na nim, a po policzku nie spłynęła ostatnia łza.
Dopiero po chwili otrząsnął się i zobaczył co zrobił. Zabił swoją ukochaną. Czuł się jak w niebie, jednak wszystko miesza się z patologią. Zaśmiał się i złapał się za głowę, druga ręką chwycił leżący na stoliku obok pistolet. Niewiele myśląc przyłożył dłoń do skroni i jednym ruchem pociągnął za spust.
Bezwładne ciało opadło na obraz kobiety, mocząc go krwią niespełnionej, silnej, aczkolwiek chorej miłości.
-----
holaaa, Kochani moi, siedziałem nad tym pół godziny, doceńcie mnie ): Mam się uczyć na wos, a co robię? Wymyślam historyjki dla ubieranek, ale o zgrozo, kocham to.

Avatar Koreancock

12 kwietnia, 16:04

@BangtanBoys: sluchaj mnie
ucz mnie mistrzu kocham cie

Avatar Kushima

18 stycznia, 21:15

Avatar Katriss

9 stycznia, 18:00

Catherine

Avatar Katriss

6 stycznia, 22:14

Luisianna

Avatar Baishunpuxc

16 listopada 2018, 23:33

Avatar wafelkova

6 października 2018, 23:54

taka ja... nie pytajcie o krew...

Avatar Evangeline

1 sierpnia 2018, 22:53

- Ojcze, co to za obraz? Nie było go tu wcześniej. - młody następca tronu Morgos zauważył stary, poniszczony obraz nad kominkiem.
Król podniósł wzrok znad tlących się drewienek wprost na przedmiot. Powoli i głęboko zaciągnął się fajką. Na jego twarzy pojawiły się dodatkowe zmarszczki.
- Jakże wspaniała jak i przerażająca opowieść wiąże się z tą młodą kobietą. - westchnął przypominając sobie całą historię.
Zaciekawiony książę usiadł wygodnie w fotelu wyczekując dalszych słów ojca.
- Młoda Aishah De Roul zwana przeklętym, smoczym dziecięciem tylko ze względu na kolor jej oczu. Wielu jednak się myliło... Wygląd nie był jedyną cechą jaką się wyróżniała ponad innych, ale także niebywałą inteligencją. Jako młoda wieśniaczka objęła sobie na cel stanowisko tak wysokie, aby mogła wpływać na decyzje Korony. Nikt nie spodziewał się, że tak niepozorna osoba była w stanie uwikłać spiski, które sięgały daleko w przyszłość. Raz za razem kolejne osoby w niewyjaśniony sposób znikały jak kamień w wodę lub rezygnowały z tytułów jakie im przynależały. Tak oto w parę lat Aishah stała się prawą ręką samego króla. Jej palce pociągały za kolejne sznurki, a te niosły chaos wokół. Potrafiła przewidzieć najmniejszy ruch jej nieprzyjaciół, aby pozostać z nieskazitelną reputacją. Kto miał złe słowo o niej tak ono szybko obracało się przeciw niemu. - przerwał na chwilę król zbierając do całości kolejne słowa. - Kiedy osiągnęła całkowitą kontrolę nad działaniami władcy, szybko podjęła kroki do obalenia korony dla "Lepszego Jutra". Dzień za dniem mijał przybliżając to co nieuniknione. 456 r. Aishah swoimi niewidzialnymi sznurkami obaliła rodzinę królewską. Sama zaś ustanowiła się królową. Przez nią poległo wielu, ale jak na ironię okazała się wspaniałą uzurpatorką. Za jej panowania królestwo rozkwitło i stało się jednym z najsilniejszych mocarstw na świecie. Niektórzy powiadają, że jej nici oplatają wszystkie królestwa i jakby tylko chciała zniszczyłaby je jednym kiwnięciem palca.
- Chwileczkę! - poruszył się energicznie następca tronu. - skoro była tak mądra, a raczej sprytna jakim cudem wiesz co zrobiła?
Król uśmiechnął się promiennie.
- Bo pragnęła żyć wiecznie co jej się udało. Wszelkie swoje poczynania zapisała w kilku księgach, które mamy w bibliotece. - buchnął śmiechem. - tak absurdalnych pomysłów nikt nie miał, ale dzięki nim nasze królestwo rozwija się dalej tak jak chciała tego nasza przodkini.
- Co?! - wstał zaskoczony książę.
Król ziewnął przeciągle.
- Stare lata mi nie służą. Takie bzdury wymyślam. Jak się nie mylę pora kolacji. - spojrzał na niewidzialny zegarek na ręce. Klasnął w dłonie i po chwili wyszedł zostawiając samego ze sobą syna.
Następca tronu wpatrywał się jeszcze przez chwilę w te hipnotyzujące oczy kobiety, aż otrząsnął się z rozmyślań. Udał się szybkim krokiem do jadalni.
Przez wiele wieków następcy Aishah mieli we władaniu Morgos póki nie znalazło się nowe wyzwanie genetyki. Nepthys Mo Long przynosząca zniszczenie.

Avatar Nuqqa

Edytowano - 7 września 2018, 16:17

@Evangeline: Jezu to jest tak świetne że czytam trzeci raz, rzadko zdarza mi się znaleźć taką perełkę ;0 masz fajny styl pisania, bardzo przyjemnie się czyta ;) historia bardzo się różni od wszystkich jakie dotychczas tutaj widziałam... nie wiem czym, prawdopodobnie tym że w żadnym z takich opowiadań nie widziałam motywu z lekka politycznego ;P Portret też mi się bardzo podoba, kolorystyka śliczna aż czuję się zakompleksiona że ja tak nie umiem ;m; Sporo (nie wszystkie!) opowiadanek które widziałam to taki jeden wielki mainstream i mówią prawie o tym samym a tutaj spore zaskoczenie :DD Myślę że spokojnie zasługuje na 10/10, może nawet 11 albo i 12 XD

Avatar Evangeline

10 września 2018, 15:49

@Nuqqa: Dziękuję za tak miłe słowa twe, które radują me serce :D nie jest to mój ideał, ale myślę, że kiedyś będzie prawie perfekcyjnie z pisaniem i pomysłami. Cały czas dążę do doskonałości :D

Avatar Nuqqa

11 września 2018, 17:05

@Evangeline: O to właśnie chodzi, nie poddawaj się bo wychodzi ci świetnie ;> wiem że te moje komentarze takie lizodupne trochę ale nie umiem w pisanie na tyle żeby wyłapać jakieś błędy ;o

Avatar Evangeline

12 września 2018, 15:49

@Nuqqa: Każdy się uczy :D mi pisanie pomaga z ortografią i w ciągu paru lat jest znaczna poprawa.

Avatar Nuqqa

8 września 2018, 10:50

Podoba mi się moje dzieło <ta twarz mówi takie "Are u kidding me" ale ok> więc pora na historyjkę ostrzegam że rozpisałam się ale no cóż, jak ja coś napiszę tak to się kończy X3
Stałem właśnie przed opuszczonym domem w głębi lasu, nazywanym też "Domem, w którym na zawahanie nie ma miejsca". Wśród moich znajomych funkcjonuje nazwa Krucza Rudera, gdyż zaglądając przez okno nie da się nic zobaczyć, jedynie czarna pustka.
Lustrowałem wzrokiem budynek. Widać było, że dawniej mieszkał tam ktoś bogaty. Podniszczone schody prowadziły na taras, na środku którego stała fontanna. Spora jej część była popękana i pełna ubytków. Nawet nie myślałem, żeby wchodzić drzwiami wejściowymi - tydzień wcześniej byłem tu z paczką znajomych, wszystkie drzwi były zamknięte. Tuż nad tarasem był duży balkon podtrzymywany kolumnami, który również nadgryzł już ząb czasu. Barierkę dostrzegłem dopiero po dłuższej chwili. W większości okien brakowało szyb, a dach wyglądał jakby lada chwila miał runąć.
Mój wzrok padł na nisko położony niewielkich rozmiarów balkonik, którym bez problemu mógłbym się dostać do środka wchodząc przez rozbite okno. Zarzuciłem plecak na balkon, co okazało się dość trudnym zadaniem przez jego wagę. Wejście nie zajęło mi dużo czasu, wystające cegiełki stanowiły idealne podparcie pod nogi i ręce. Zarzuciłem plecak z powrotem na plecy i delikatnie poszerzyłem kamieniem dziurę w szybie by nie poranić się wchodząc do środka.

Avatar Nuqqa

8 września 2018, 10:52

@Nuqqa: Po co tam przyszedłem? Otóż będąc tam tydzień temu zdawało mi się, że widziałem tam kilka noży a nawet szablę. Chciałem zbadać moje znaleziska i wybrałem się tam samotnie. Jedyne co pamiętam to duży pokój w którym stoi podniszczony fortepian - co ciekawe jeszcze grający.
Zeskoczyłem na podłogę, która niepokojąco głośno zaskrzypiała. Wszystko wskazywało na to, że ten dom przed zniszczeniem był naprawdę piękny. Włączyłem latarkę i przyglądałem się ciemnozielonej prawie całkowicie zdartej tapecie. W pewnej chwili prawie dostałem ataku serca. Upadłem przerażony na podłogę. Bałem się. Tam ktoś był. Z bijącym sercem wstałem i... okazało się, że spojrzałem w lustro na ścianie. Mój mózg od razu wytworzył chorą wizję i stało się. Potrząsnąłem głową i wszedłem do pokoju po lewej. Jakimś cudem natrafiłem na pokój, którego szukałem. Nie zdawało mi się. Kolekcja noży.
Nagle usłyszałem za sobą dźwięk rozrywanego płótna, a tuż po tym szelest. Odwróciłem się z przerażeniem. Źródłem dźwięku był rozpadający się obraz. Był pokryty grubą warstwą kurzu. Z odległości około dwóch metrów zauważyłem, że przedstawia dziewczynę z brązowymi włosami. Podszedłem bliżej i doznałem szoku. Obraz przedstawiał moją przyjaciółkę, jeszcze z dziecięcych lat. Miała na imię Janka. Nie... To nie może być ta sama osoba. Jej twarz wydawała się jeszcze bledsza niż zazwyczaj. Jej oczy, zawsze niemal uśmiechające się do świata, teraz zionęły przerażającą pustką. Życzliwy uśmiech zniknął. Jej włosy były spięte w kucyk by ten "artystyczny nieład nie wyglądał aż tak źle", jak zawsze mówiła. W dłoni trzymała książkę. To co przykuło moją uwagę najbardziej to ogromne dziury. Jak to możliwe, że osoba niewiele młodsza ode mnie została umieszczona na takim starym obrazie?
Z obrazu odpadł kolejny kawałek materiału. W miejscu z którego odpadł, zauważyłem kartkę wetkniętą w ramę obrazu. Pachniała świeżością, była idealnie biała, ani trochę nie zniszczona. Wyciągnąłem po nią drżącą rękę. Usiadłem na podłodze i zaświeciłem latarką na kartkę. Rozpoznałem pismo odręczne Janki. Często dawała mi spisać pracę domową, więc trudno było go nie poznać. Mimo wszystko było dość niestaranne, jakby pisane w pośpiechu. Kartka była zapisana w całości, drobnym druczkiem. Zacząłem czytać.

Avatar Nuqqa

8 września 2018, 10:53

@Nuqqa: "Skoro się tu znalazłeś na pewno interesujesz się historią tego domu i tym, co tu znajdziesz. Mimo iż to dom moich przodków nie jestem w stanie Ci za wiele o nim powiedzieć. Mogę za to opowiedzieć moją historię i historię obrazu przedstawiającego mnie, który właśnie zobaczyłeś.
Zastanów się chwilę. Jestem Janina, nienawidzę moich rodziców za to imię. Uczennica liceum z wielkimi ambicjami, pragnąca zostać wielkim lekarzem. Wesoła, uśmiechnięta, charyzmatyczna mała dziecina klasowa.Co mogłoby pójść nie tak? Ano wiele. Zacznijmy od początku. Podstawówka. Oboje moich rodziców zmarło. Nie pamiętam ojca, bo dużo pracował by nas utrzymać. Zmarł w zamachu terrorystycznym za granicą. Matka była wspaniałą kobietą, wielką malarką, jednak niedocenianą. Od zawsze miała kłopoty ze zdrowiem. Zmarła nagle, na niezdiagnozowanego raka. Zaczęłam mieszkać z siostrą taty. Ledwo udawało jej się związać koniec z końcem, ale to była jedyna członkini mojej rodziny którą mam. Bardzo mnie kochała i robiła wszystko co mogła bym była szczęśliwa. Byłam, aż do gimnazjum. Ludzie śmiali się z moich ubrań, biedy i wciąż lekkiej nadwagi przez moje problemy z tarczycą. Ciocia mi pomagała psychicznie. Byłam jej taka wdzięczna. Wraz z początkiem liceum postanowiłam zapomnieć o przeszłości. Stać się taka, jak na początku. Niedawno straciłam ją. Przyjaciółkę, wspaniałą kobietę, która pomagała mi przez cały czas. Chociaż jestem pełnoletnia i mieszkam sama czuję pustkę. Pogrążam się w depresji. Każdy następny dzień to coraz większa katorga. Czuję jak wszystkie pozytywne emocje we mnie zanikają. Stopniowo staję się pustą skorupą. Moja maska szczęścia jest mniej skuteczna niż kiedykolwiek, ludzie się domyślają.
Zapytasz o co chodzi z tym obrazem. Każda osoba z naszego miasteczka ma taki portret w tym właśnie domu. Nie wiadomo skąd się biorą, kto je maluje. Wiszą w holu przy drzwiach wejściowych. Dlaczego więc mój wisi w tym miejscu? Jestem osobą o której pomyślałeś przed wejściem tutaj. Im bliżej ktoś jest śmierci, tym bardziej jest zniszczone płótno w jego portrecie. Kiedy zamiast obrazu będziesz widzieć same deski, ta osoba już nie żyje. Możesz mnie uratować. Przyjdź do mnie, M. Powiedz, że nigdy nie będę sama. Zanim zniknę."
Przeczytałem list drugi raz. Czy to możliwe? Naprawdę się tego nie spodziewałem. Nie miałem pojęcia. Gdyby tylko mi to powiedziała wszystko potoczyłoby się zupełnie inaczej. Pomagałbym jej całym sercem. Muszę jej pomóc. Ona nie może odejść.
Podniosłem wzrok po raz ostatni na obraz.
Malowidło rozpadło się.
Było za późno.

Avatar Nuqqa

8 września 2018, 10:53

@Nuqqa: portret przed rozpadnięciem

Avatar Celina34

8 sierpnia 2018, 15:42

Rok 1542
W pewnym mieście żyła dziewczyna o imieniu Maria. Pochodziła z ubogiej rodziny, która często nie miała co jeść. Dziewczyna wychowywała się razem z siódemką rodzeństwa. Maria miała 23 lata gdy osądzono ją o czary. Dziewczynę skazano na spalenie na stosie. Maria bardzo to przeżywała, ponieważ zakochała się w jednym chłopaku z sąsiedztwa, lecz on o tym nie wiedział. Maria zapewniała, że nie uprawia czarów, lecz nikt jej nie wierzył. Gdy przebywała w więzieniu czekając na proces, doznała załamania psychicznego. Postanowiła, że popełni samobójstwo. Dziewczyna nie wytrzymywała w samotności, bez możliwości zobaczenia swojego ukochanego. Jak postanowiła, tak zrobiła. Popełniła samobójstwo. Kilka godzin później, gdy strażnicy mieli zabrać ją na egzekucję, zobaczyli, że dziewczyna leży na ziemi bez ruchu. Nie żyła. Duch Marii co noc nawiedzał swoich prześladowców oraz strażników, którzy poumierali ze strachu. Gdy kilka miesięcy później ukochany Marii zmarł, dziewczyna-duch spotkała go jako ducha i wyznała mu, że go kocha. On powiedział jej to samo. Postanowili, że będą razem w życiu po śmierci.
KONIEC

Avatar Kushima

23 lipca 2018, 20:17

Avatar Cleo98

Edytowano - 12 lipca 2018, 18:26

Louce. Dziewczyna z małego miasteczka, która dzięki swojemu samozaparciu została nowym hetmanem królewskich wojsk. Louce od małego wykazywała zainteresowanie wojaczką. Trenowała razem z dziadkiem-byłym rycerzem. Jej rodzice bali się, że przez zamiłowanie ich córki do wojaczki mogą ją stracić bezpowrotnie. Louce nie poddawała się i z każdym kolejnym treningiem radziła sobie coraz lepiej, aż w końcu dorównywała umiejętnościami i sprytowi wielu rycerzom. Któregoś dnia wydarzyło się coś co całkowicie zmieniło życie jej i jej rodziny. W mieście odbywały się nabory do wojska. Rycerze walczyli między sobą, a ten który wygrał miał dostąpić zaszczytu bycia w armii. Louce postanowiła wziąć w nim udział. Niestety do naboru mogli wstąpić tylko mężczyźni. Louce była jednak sprytna. Założyła na siebie starą zbroję dziadka i poszła zapisać się do naboru. Wszystkie walki wygrała. Ostatni przeciwnik był bardzo masywny. Louce przez chwilę się przestraszyłą i zwątpiła, ale potem spojrzała na królewską rodzinę i strach jej przeszedł. Przecież to dla nich tu jest. Chce ich chronić. Chce dołączyć do armii. Rozgromiła ostatniego rycerza sprytem, szybkością i dobrymi strategiami. Król był pod wrażeniem. Zwłaszcza, gdy okazało się, że ostatni przeciwnik to obecny hetman! Gdy tłum gapiów zaczął wiwatować Louce zdjęła przyłbicę. Wtem lud zamilkł. Uczestnicy chcieli ją zdyskwalifikować, ale król odezwał się do Louce ogłaszając ją nowym hetmanem. Przez chwilę Louce nie wiedziała co powiedzieć. Ze szczęścia ją sparaliżowało. Były hetman wstał, uścisnął jej dłoń i pogratulował. Od tego dnia Louce stała się nowym hetmanem.

Minęło trochę czasu a Louce zaczął się interesować syn królewskiej pary. Królewicz Deris wiele razy starał się okazać Louce swoją sympatię, ale ona uważała, że to nie może się udać. Królewicz nie dawał jednak za wygraną. Z czasem i ona się zakochała. Zostali parą, a wkrótce Deris oświadczył się Louce.Od tej pory Deris miał dwie kobiety. Pewną siebie i odważną panią hetman(zdj po lewej) oraz delikatną i kobiecą narzeczoną(zdj po prawej)

Koniec :)

Avatar Majeqa

15 stycznia 2018, 20:06

Lato 1893 roku
Jedenastoletni chłopiec z pobliskiej wsi o imieniu Andrew biegał po łące i próbował łapać kolorowe motyle.
Po kilku godzinach beztroskiej zabawy nie wiedział gdzie jest.
Gdy zdezorientowany rozglądał się wszędzie ,zauważył ,że jakaś dziewczynka o jasnej cerze i rudych włosach siedzi samotnie przy drzewie i czyta książkę. Podszedł do niej ,a ona pokazała mu drogę do domu.
Po całej sytuacji chłopiec codziennie,przez 8 lat przychodził pod drzewo gdzie dziewczyna przesiadywała. Zaprzyjaźnili się. Gdy w dniu jej 19 urodzin przyszedł do niej ,dziewczyny nie było.
Wiedział ,że coś się stało ,ponieważ nigdy nie było takiej sytuacji, aby nie przyszła.
Zaczął szukać ją w kilkunastu pobliskich wsiach, we wszystkich domach,lasach.
Pogrążał się w ogromnej rozpaczy, gdyż był w niej zakochany i właśnie w dniu jej 19 urodzin chciał jej wyznać swoje uczucia. Szukał jej wszędzie. Wszystko na marne. Po kilku tygodniach patrząc na jej portret ,który namalował dwa dni przed jej zniknięciem, popełnił samobójstwo, wbijając sobie nóż w gardło.

Avatar Majeqa

15 stycznia 2018, 20:07

@Majeqa: Nie mogę dodać zdjęcia :/

Avatar
Konto usunięte

21 stycznia 2018, 19:47

@Majeqa: Smutna historia ;(

Avatar Lara2506

4 marca 2018, 19:55

Avatar Lara2506

4 marca 2018, 19:55

@Majeqa: Może być? ;D

Avatar Olenka72

12 lutego 2018, 20:56

Avatar Blondaseq

5 lutego 2018, 23:55

;)

Avatar AmeliaTheEnd

Edytowano - 28 stycznia 2018, 18:01

Moja oc, taka tam chłopczyca czy coś.... normalnie servant kurde
b
3
b

Avatar
Konto usunięte

Edytowano - 21 stycznia 2018, 19:46

-Hej!- zawołała Clary-Może pójdziemy do tego opuszczonego domu na końcu ulicy?
-No nie wiem- szepnęła Mary- to bardzo stary dom. Ludzie mówią, że tam straszy.
-T-tak-przytaknęła Isabelle- pytałam o to panią Blue i ona potwierdziła, a ona jest bardzo mądra.Ale bez ryzyka nie ma zabawy, no nie?
-Cykasz się, Mary?-zakpił Daniell
-N-nie, idę z wami-odparła Mary.
Ruszyli do domu na końcu ulicy. Weszli przez skrzypiące drzwi. Ruszyli korytarzem.
-Tu nie ma nic strasznego- mruknął David.
W tym momencie Isabelle weszła do salonu. Danell, David i Clary pognali za nią. Spojrzeli na piękny portret, który wisiał na ścianie.
-Patrzcie!-zawołała Clary- tu jest kartka!
W tym momencie dziewczynka zbladła.
Mary usłyszała huk. Wpadła do salonu. Zobaczyła 4 swoich przyjaciół przytłuczonych ścianą. Obok leżał list.
"Jedynie członek naszego rodu wyjdzie stąd żywy"
Czy Mary uda się wyjść? 5łapek w górę=kolejna część...

Avatar Nuqqa

31 grudnia 2017, 22:31

Było lato 1878 roku. Ośmioletni syn angielskiego szlachcica bawił się samotnie w ogrodzie. W pewnym momencie zobaczył brązowowłosą dziewczynkę siedzącą na drzewie. Kiedy podszedł bliżej zauważył, że ta spała. Chłopczyk był dobrze wychowany, uznał więc, że pozwoli jej tu spać i nie powie o niej rodzicom. Spotykał ją w tej samej alejce pełnej drzew. Zaprzyjaźnił się z tą dziewczynką, miała na imię Agnes. Zawsze była uśmiechnięta i tryskała optymizmem, prosiła jednak, żeby nie mówił o niej nikomu. Po jakimś czasie musiał opuścić Anglię i wyjechać z rodziną do Turcji. Wrócił dopiero po 10 latach. Kiedy przyszedł w to samo miejsce żeby zobaczyć się z Agnes, była tam. Tak samo pogodna i uśmiechnięta. Okazało się, że chłopak musi na kolejne pół roku natychmiast wybrać się do Turcji. Powiedział tylko, że chce wziąć ślub z Agnes. Nic nie potrafiło opisać jego szczęścia, kiedy dostał na to pozwolenie. Przed wyjazdem namalował portret pięknej dziewczyny. Pobyt za granicą bardzo się dłużył. Po powrocie szukał Agnes, jednak nie było jej nigdzie. Dopiero przy fontannie zobaczył ją. Była smutna. Po raz pierwszy od kiedy ją poznał. Powiedziała, że znów ją opuścił i zawiódł. Cierpiała tak długo, że więcej tego nie zniesie i więcej nie wróci do niego. Zrozpaczony chłopak namalował jej drugi portret, jednak dziewczyna nie uśmiechała się na nim. Agnes już więcej nie powróciła. Młodzieniec przestał jeść, pogrążył się w rozpaczy i szaleństwie. Zmarł i żaden lekarz nie potrafił ustalić przyczyny śmierci. Dopiero po badaniach przeprowadzonych wiele lat potem wiadome było, że Agnes była jedynie halucynacją chłopaka, który, jak się okazało, miał zaburzenie psychiczne. W ruinach dworu znaleziono drugi portret Agnes. Do płótna z drugiej strony przyczepiona była kartka z napisem: "Bez Ciebie moje życie jest szare".

Avatar Cleo98

12 stycznia 2018, 19:39

@Nuqqa: Śliczny portret <3 historia trochę smutna, ale bardzo piękna :)

Avatar Nuqqa

12 stycznia 2018, 22:06

@Cleo98: a ja bardzo dziękuję ^w^

Avatar Cleo98

15 stycznia 2018, 18:54

@Nuqqa: A prosze <3 :D

Avatar PetitPrince

30 grudnia 2017, 18:42

Avatar EloszQa

Edytowano - 23 grudnia 2017, 10:35

24 stycznia 1734 rok
Na świat przyszła malutka istotka, nazwana później Barbarą. Pochodząca z nieznanego dotąd hrabiowskiego rodu, jako mała dziewczynka żyła w przeświadczeniu, że na świecie wszystkim żyje się tak dobrze jak jej. W szczególności kochała śpiewać, a jako iż miała talent, robiła to często, by potem słyszeć pochwały od swoich pokrewnych. Głos miała czysty niczym serce bijące w jej klatce piersiowej. Była dzieckiem utalentowanym, pięknym, wręcz idealnym, lecz czegoś jej brakowało. Chodzi tu o przyjaciół. Jej specyficzny tok myślenia i nad przeciętna dojrzałość pomieszana z inteligencją sprawiała, że nikt jej nie rozumiał, a momentami nawet jej rodzice. Sprawiało to, że zamykała się w sobie, patrząc na (wtedy się jej jeszcze tak wydawało) piękny świat. Gdy stała się już pełnoletnią kobietą, miała wyjść za 15 lat starszego księcia z Wielkiej Brytanii. Mimo iż był majętny i dość przystojny, nie zgodziła się na za mąż pójście i pewnej nocy wymknęła się z domu. Wylądowała na pobliskiej wsi. Wtedy przekonała się, że świat wcale nie jest tak piękny jak jej się zdawało. Pomagała biedakom z wielkim współczuciem, aż pewnego razu zakochała się w mężczyźnie z tej oto wsi. Rodzice jej szukali, lecz nigdy jej nie znaleźli. Dla nich pozostał tylko jej portret. Barbara pobrała się z tym mężczyzną i mieli dwójkę potomstwa. Lecz to jeszcze nie koniec historii. W wieku 28 lat zachorowała na gruźlicę i zmarła. Ale gdy serce przestawało jej bić, otoczyło ją złote światło i wytworzyło niesamowitą kolię. Oznaczało to, że jej czyste serce czeka na prawowitego potomka, który odnajdzie tą kolię i zwalczy to zło na tym świecie, jedynie dobrem swego serca.

Avatar Jagiellonka

21 grudnia 2017, 20:45

Avatar AniaCiastko

16 grudnia 2017, 18:09

Kobieta Koszmar

Avatar FankaSouthPark

27 listopada 2017, 18:39

Nazywała się Marina. Była podróżnym zabójcą, jeździła po wsiach czekając na zlecenia. Pewnego dnia pewien wieśniak, kazał jej zabić nieuczciwego księcia mieszkającego w zamku. Krążyły o niej legendy, że potrafiła zabijać wzrokiem. Weszła do zamku w celu wykonania swojego zadania. Nikt nie wiedział, że to dzięki potężnym zaklęciom zabija każdego. Po paru godzinach wyszła z zamkuz lizną oraz głową księcia. Poszła do wieśniaka po zapłatę. Wieśniak nie chciał zapłacić przez co Marina była zmuszona i jego zabić. Wzięła wszystko co miał i znowu zaczęła poszukiwać dorobku. Znowu znalazła zlecenie na księcia, ale innego. Poszła znowu, okazało się że to ten sam księć. Po chwili zorientowała się co się stało. Jej przyjaciel ją ostrzegał ,,Jeżeli zabijesz kogoś uczciwego, czas się zapętli i nigdy nie wyjdziesz z pętli, robiąc to samo." Marina zamiast przyznać się do błędu, chciała zginąć. W tej chwili role się odwróciły. Duch Mariny zaczął nawiedzać zamk księcia. Księć wyprowadził się a Marina została. Krążą legendy że nadal straszy ludzi. Jedyne co po niej zostało to obraz. Portret pamięciowy Mariny.

Avatar quinpaoprincess

22 września 2017, 14:42

tajemnicza dama . Portret wiszący w opuszczonym zamku jako jedyny jest w całości i nie spłonąl wraz z mieszkańcami. kim jest postać z portretu skoro jej podobizna nie spłoneła?

Avatar KurlowaMeme

19 września 2017, 23:42

Avatar AniaCiastko

Edytowano - 2 września 2017, 14:09

Pewnego dnia pewna kobieta w pewnym domu została narysowana, przez swojego ukochanego. Miała ona na imię Julia. Pewnego razu w czasie burzy północny wiatr wtargnął do domu kobiety i ją porwał. Mąż bardzo starał się ją odzyskać, ale bez skutku. Julia była bardzo znana w tym królestwie. Król wysłał żółnieży na północ. Przez dwa lata żołnieże nie powrócili. Poddani królestwa, bali się siedzieć w domach dlatego wszyscy poukrywali się w piwnicach. Nagle mąż odważył się wyjść z piwnicy i sam wyruszył na poszukiwania swojej ukochanej. Po kilku dniach ujrzał dużą górę. Był pewien, że północny wiatr znajduje się tam. Gdy znalazł się na samej górze, zobaczył jaskinie. Postanowił do niej wejsć. Po kilku minutach drogi usłyszał krzyk. Wydawało mu się, że należy do Julii. Zaczął biec. Nagle zobaczył kilkanaście osób uwięzionych w lodzie. W tym żołnieży. Był ździwiony, ponieważ nie zobaczył tam Julii. Zmartwił się, gdzie ona jest. Szedł długim korytarzem, tam było jeszcze więcej zamrożonych osób. Gdy doszedł do końca, zobaczył tron, a na nim kobiete przypominającą lodową królowę. Ona uśmiechnęła się złowieszczo do niego.
- Co cię tu sprowadza? - zapytała.
- Gdzie jest moja żona?!
Ona wskazała na medalion.
- Proszę, uwięź mnie razem z nią i obiecaj, że już nigdy nie napadniesz naszego królestwa, - poprosił błagalnie.
Królowa się zgodziła i uwięziła ich razem w medalionie. Jego miłość była tak silna, że chciał być razem z żoną. Od tamtego czasu w królestwie panuje spokój, a po Julii zostało tylko to:

Avatar rydwan123

2 września 2017, 15:36

@AniaCiastko: Sama to wymyśliłaś?, ciekawe.

Avatar AniaCiastko

2 września 2017, 15:54

@rydwan123: Tak sama ;3

Avatar bitter_marshmallow

8 sierpnia 2017, 22:49

Annie Leonhart

Avatar koszmarka213

21 lipca 2017, 16:34

Avatar MagdaGamcia

14 lipca 2017, 08:20

Avatar Gumisiowy_Sok

Edytowano - 29 stycznia 2017, 16:29

26 października 1986 roku.
Zaledwie dwa dni temu w domu jednorodzinnym doszło do pożaru. Nie znaleziono żadnych ciał, mimo, że wiadomo, iż w tym małym, białym domku mieszkała jasnowłosa kobieta...
Mówiono, że jej oczy były niebieskie jak niebo, włosy jasne jak pióra anioła a głos miała miękki jak aksamit. Na oku widniała blizna - pamiątkę po... no właśnie, tego nikt nie wiedział. Na głowie nosiła czerwoną różę, a ubierała się zawsze w jasnych kolorach.
Przeszukiwania domu podjął się niejaki policjant James Dixon. Podczas sprawdzania dużego pokoju rozdzielił się z dwoma wspólnikami. Oni poszli do kuchni, jemu zostało znalezienie przyczyny pożaru.
Już przy drzwiach jego uwagę przykuł duży kufer. W środku leżały książki, a na samym spodzie pomięty kawałek papieru. Na początku myślał, że to fotografia, jednak zauważył, że w papierek w całości jest niebieski. Bez namysłu wrzucił go do rozpalonego kominka. Przez płomienie zobaczył, że na świstku pojawiła się postać - kobieta o niezwykle jasnych oczach, złotych włosach, która trzymała w ręku czerwoną różę...

Pokaż wcześniejsze odpowiedzi (6)
Ukryj wcześniejsze odpowiedzi (6)
Avatar Gumisiowy_Sok

10 lipca 2017, 15:04

@AgnetaMorda: Ułomna? Poznaj znaczenie tego słowa, zanim zaczniesz nazywać tak innych. Poza tym tobie też napisanie odpowiedzi zajęło dużo czasu, nieprawdaż? 16 dni, jak mniemam.

Avatar Nuqqa

11 lipca 2017, 21:05

@AgnetaMorda: A myślisz że taką jedną część Zmierzchu pykniesz w 1 dzień? Polecam samemu zabrać się za pisanie. Próbowałam i nawet wychodziło, ale w końcu zabrakło pomysłów i jest tak często.

Avatar Grinnchie

10 lipca 2017, 17:36

Sophia Gardner siedziała, a właściwie usypiała na fotelu obok którego na stoliku stał świecznik z zapaloną świecą. Zanim udała się do sypialni jej uwagę przykuł portret, który jej mąż namalował dla niej kiedy jeszcze była panną. Ach... Rupert był świetnym malarzem. Szkoda że umarł tak młodo. Miał trzydzieści parę lat i wielkie plany, chciał być sławny na całym świecie, mieć dwójkę dzieci i psa itd. Sophia czasem żałuje że wyszła za mąż ponownie, no cóż w końcu o to prosił ją mąż na łożu śmierci. Spojrzała na obraz ostatni raz i poszła na górę uszykować się do snu.

Avatar RoseJ

4 lipca 2017, 12:08

Avatar Olenka72

28 czerwca 2017, 21:34

Avatar AgnetaMorda

10 czerwca 2017, 23:35

Kogo Ci ona przypomina?

Avatar koszmarka213

4 czerwca 2017, 11:47

KONKURS!!!
do 1 etapu przyjmuję obrazy z wymyśloną historią do nich. 10 najlepszych przejdzie do etapu 2. można zrezygnować. (i tak nikt się nie zgłosi XDD)
Przykład opowieści:
Emily, córka królowej była bardzo cicha i zaczytana. Jej kuzynka Flora, wręcz przeciwnie. Boczyła się na spadkobierczynię tronu, że to ona, Flora, bardziej się nadaje na królową. Dokuczała jej, prowokowała ją. W końcu Emily popadła w depresję i postanowiła się zabić skacząc z najwyższej wieży w pałacu. Służąca ją powstrzymała i zapoznała ze swoim synem, który pomógł jej się odnaleźć. Po kilku miesiącach syn służącej został zasztyletowany przez seryjnego mordercę, a Flora, która wróciła z wycieczki do odległego kraju, znów zaczęła znęcać się nad Emily. Nie mogła tego wytrzymać i powiesiła się w zamkowej bibliotece. Zawieszono tam jej portret.

Avatar XGamePlayerX

29 kwietnia 2017, 15:32

kto to? :D i jak wyszła?

Pokaż wcześniejsze odpowiedzi (3)
Ukryj wcześniejsze odpowiedzi (3)
Avatar kwiat100

3 maja 2017, 21:02

@XGamePlayerX: (Pewnie nie, ale co tam) Chara z Undertale?

Avatar XGamePlayerX

4 maja 2017, 16:06

@kwiat100: oczywiście że to ona :D

Avatar Pesteczka_

Edytowano - 25 grudnia 2016, 15:48

W królestwie Heperfop trwała trzyletnie wojna, gdzie porwano mnóstwo ludzi i wiele również zginęło... W tym księżniczka Ruth, która została porwana... Teraz pewnie jest już dorosła, ale poszukiwania nie przyniosły żadnych tropów... Upłynęło już 5 lat... Wojna się skończyła... król pogrążony w rozpaczy po utracie żony i jedynej córki panował, gdy nagle dostał zawiadomienie i natychmiast musiał wyjechać... Tron przejął książę Walensji- Jarikko. Gdy służbista oprowadzał go po pałacu znaleźli się w sali portretowej gdzie wisiał obraz pięknej księżniczki Ruth...
Co będzie dalej nie wiadomo...? 5 like'ów= następna część...

Avatar WeraExtra

29 kwietnia 2017, 15:43

@Pesteczka_: Kiedy następna część?

Avatar EmiiJapan

21 kwietnia 2017, 12:01

Moja :D i jak ?

Avatar BloodyJulie

12 kwietnia 2017, 16:51

Moja ^.^

Avatar NEHHEHHEH2

29 marca 2017, 14:42

To mój kot (kocica) gdyby była człowiekiem ;D

Avatar AmiBami

25 stycznia 2017, 13:19

Oto ja gdybym była taką ,,Damą z Portretu" A ocena 9/10 Możecie oceniać!

Avatar Panna_Matylda

13 marca 2017, 15:21

@AmiBami: 10000/10

Avatar Klopsy_z_sosem

24 marca 2017, 13:17

@AmiBami: PIIIKNE!!!!!!! 10000000000/10

Sprawdź czy masz wymagane wtyczki, a następnie opisz dokładnie problem najlepiej ilustrując go screenem.

Opisz problem

Dołącz screena

Opis

Hej, Dziewczyny! Przed Wami kreator postaci, w którym możecie stworzyć dziewczynę z portretu. Miłej zabawy!

Sterowanie

Myszka

Podobne ubieranki

Hity z naszych ubieranek